Ufność, staranie się i pragnienie

Paź - 29 2015 | no comments | By

Kiedy mamy niezaspokojone pragnienie, na ogół w jakiś sposób z niego rezygnujemy. Przestajemy się starać, przestajemy chcieć, przestajemy ufać. Kiedy mężczyźni przestają wierzyć, przestają się starać. Kiedy kobiety przestają wierzyć, przestają ufać. I kobiety i mężczyźni porzucają nadzieję. Jest ona natomiast bezwzględnie potrzebna, aby nie utracić zdolności pełnego od­czuwania swoich dążeń. Ufność, staranie i silne pragnienie są składnikami mocy. Wszystkie trzy są nam niezbędne. Aby je pielęgnować, musimy zachować kontakt z tym, co czujemy i czego chcemy. Kiedy nie otrzymujesz tego, czego pragniesz, ogarnia cię głębokie rozcza­rowanie i smutek. Dlaczego niektórzy słynni i bogaci ludzie ciągle sięgali po narkotyki i popadali w konflikty? Żyli inten­sywnie, bo mieli silne potrzeby i pragnienia. Podczas przyzna­wania nagród Akademii jest wiele miłości i dobrej woli, a pod powierzchnią ocean niepewności, obaw i zazdrości. Ogłoszenie wyników wzbudza ogromną radość u niektórych, lecz znacznie więcej jest rozczarowań, smutku, lęku i zawiści. Czasami trzeba zapłacić ogromną cenę, aby dostać się na szczyty, ale jeszcze większą, żeby się tam utrzymać. Intensywne uczucia i chęci nie powinny jednak rozdzierać naszego życia. Kiedy umiemy kierować emocjami i wyzwalać uczucia negatywne, wówczas intensywne emocje mogą odgry­wać dobroczynną rolę. Oczywiście, możesz czuć się zraniony, rozczarowany i smutny, kiedy się starasz, a inni dostają to, czego chcesz. Kiedy inni przeszkadzają ci w zaspokojeniu pragnień, doświadczasz zazdrości, zniechęcenia, a nawet gniewu. Kiedy ci się wydaje, że nie możesz osiągnąć tego, czego chcesz, naturalną reakcją jest obawa, zmartwienie i przerażenie. Kiedy ponosisz porażkę albo nie możesz sprostać swoim oczekiwaniom, czujesz się zakłopotany, rozżalony lub zawstydzony. Ryzykowanie tych i wielu innych uczuć jest czymś zupełnie naturalnym, kiedy się naprawdę czegoś chce.

Strach przed niepowodzeniami

Paź - 29 2015 | no comments | By

Kiedy zaczynałem prowadzić wykłady dwadzieścia osiem lat temu, byłem przerażony. Nauczyłem się, jak o tym mówić, i przygotowałem wykład wprowadzający pod tytułem: „Rozwi­janie pełnego potencjału umysłowego”. Strasznie się bałem, byłem zdenerwowany i niepewny, ale zarazem naprawdę chcia­łem to zrobić. Kiedy zacząłem mówić, ugięły się pode mną kolana, a po chwili zemdlałem. Wywołało to wielkie poruszenie. Wszyscy myśleli, że umarłem. Było to najtrudniejsze przemówienie, jakie kiedykolwiek wygłosiłem. Z czasem było już lepiej, choć nadal targały mną niedobre przeczucia. Choć nigdy więcej nie straciłem przy­tomności, przez wiele lat przeżywałem lęk przed każdym wystą­pieniem publicznym. Kiedyś pomyślałem nawet, że być może nie nadaję się do prowadzenia wykładów, ale później przeczytałem wywiad z Johnem Lennonem. Dowiedziałem się, że Beatlesi musieli czasami odwoływać trasy koncertowe, ponieważ Lennon przed występami ogromnie się bal i denerwował. Pomyślałem sobie, że skoro zdarzało się to Lennonowi, to nie jest niczym złym, że ja czuję się podobnie. Pogodziłem się po prostu z tym, że część mojej pracy będzie wywoływała takie właśnie emocje. Dopiero czternaście lat później stwierdziłem, dlaczego tak się obawiam i jak mogę się pozbyć lęku. Denerwowałem się przed publicznym wystąpieniem, ponie­waż dar przemawiania był jednym z tych, jakie otrzymałem w życiu do wykorzystania. Niepowodzenie w tej dziedzinie by­łoby dla mnie katastrofą. Gdybym poniósł porażkę jako progra­mista komputerowy, to nie byłoby to takie straszne, bo progra­mowanie nie jest moim darem. To nie jest cel mojego życia. Zawsze, gdy podejmujemy ryzyko zrobienia czegoś, co jest bliskie naszej naturze, myśl o porażce jest trudniejsza do znie­sienia. Co innego, gdy inni odrzucają cię ze względu na ubiór, a co innego, gdy powodem są twoje przekonania.

Wiedzieć, czego naprawdę chcesz

Paź - 29 2015 | no comments | By

Pozostając w łączności ze swoimi najgłębszymi pragnienia­mi, możemy odnaleźć własną magiczną gwiazdę. Skupiając się na odczuwaniu prawdziwych potrzeb, zyskujemy silę do tworze­nia swojego świata. Coraz większą skuteczność w stwarzaniu tego, czego naprawdę chcemy, osiąga się najpierw w umyśle i w sercu, a dopiero potem w działaniu. Wiedzieć, czego naprawdę chcemy, wcale nie jest tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Z różnych powodów odrywamy się od swoich pragnień. W tym rozdziale przyjrzymy się bliżej niektórym z wielu przyczyn niemożności ich pełnego przeżywa­nia. Prawdziwe dążenia hamujemy lub wypieramy na dwanaście różnych sposobów. Czasami po prostu doświadczanie rzeczywistych pragnień jest zbyt bolesne, jeśli nie wierzymy, że kiedykolwiek uda się je zaspokoić. Jedną z głównych przyczyn, dla których nie dopusz­czamy ich do siebie, jest lęk. Jeśli nie dostajemy czegoś, co nie jest dla nas zbyt ważne, to ból jest mniejszy. Niepowodzenie może być jednak bardzo bolesne, jeśli pozwalamy sobie na odczuwanie tego, co jest dla nas najważniejsze. Narażasz się, gdy pozostajesz wierny temu, kim jesteś. Kry­tyka sięga wówczas głębiej i bardziej rani. Jest jak naciśnięcie przycisku, po którym pojawiają się nierozwiązane problemy i uczucia z przeszłości. Mój strach ujawniał po prostu dawne emocje, które pozostały nieprzepracowane. Ucząc się stopnio­wo przetwarzania minionych doświadczeń odrzucenia, porażki i bezsilności, w ciągu kilku miesięcy uwolniłem się od lęku. Wyciągnąłem stąd wniosek, że obawy są większe, gdy ryzy­kujemy, pozostając wierni sobie. Często nawet nie odczuwamy pragnień swojej duszy, bo jesteśmy zablokowani. Aby uniknąć zawierzenia swoim chęciom, automatycznie im zaprzeczamy. Chcąc odkryć w sobie siłę do tworzenia tego, czego chcemy, i doświadczyć większej ufności, musimy zwracać baczną uwagę na sposoby wypierania prawdziwych dążeń lub zaprzeczania im.

Znajdź swoją magiczną gwiazdę

Paź - 29 2015 | no comments | By

Pamiętam, jak moja córka Lauren po raz pierwszy dowiedzia­ła się, że prośba o to, czego chcemy, i wiara w jej spełnienie mają magiczną moc. Kiedy miała mniej więcej pięć lat, spędzaliśmy wakacje na Hawajach. W jednym ze sklepików natrafiła na pudełko z „magicznymi gwiazdkami”. Wyciągnęła jedną i zapy­tała mnie, co to jest. Wziąłem gwiazdkę do ręki i przeczytałem instrukcję, w której napisano mniej więcej tak: „Trzymaj magicz­ną gwiazdkę blisko serca, zamknij oczy i wypowiedz życzenie. Będziesz miał wszystko, czego zapragniesz”. Kiedy Lauren to usłyszała, zarumieniła się z podniecenia. Wydawało się, że dokonała największego w życiu odkrycia. Zapytała: „Czy mogę o coś prosić?”. „Tak” — zgodziłem się. Lauren chciała dostać taką gwiazdkę. Kiedy szliśmy brzegiem morza, zanosiła się od śmiechu. Była bardzo szczęśliwa. Trzy­mała swoją magiczną gwiazdkę tuż przy twarzy i szeptała życze­nia. To była najwspanialsza rzecz, jaką mogła sobie wyobrazić. Po kilku godzinach zapytała: „Tatusiu, dlaczego moje życze­nia się nie spełniają?”. Pomyślałem: „O Boże, co mam jej powie­dzieć?”. Na szczęście nie musiałem nic mówić, bo odezwała się Bonnie: „Dopóki masz otwarte serce i wypowiadasz życzenia, będą się one spełniały. Nie zawsze dzieje się to od razu. Trzeba na to czasu, musisz być cierpliwa”. Lauren zadowoliła się tą odpowiedzią i nadal promieniała radością. Tym jednym zdaniem Bonnie podsumowała tajemnicę suk­cesu zewnętrznego, dzięki której najprawdopodobniej tyle osiągnęła w swoim życiu. Miej otwarte serce i nie przestawaj pragnąć tego, czego chcesz. Ten sekret wyjaśnia, dlaczego wiele ludzi tra­ci moc twórczą. Kiedy nie otrzymują tego, czego pragną, rezygnu­ją i przestają wierzyć. Tajemnica twórczości polega na podtrzymywaniu silnych i zdecydowanych zamiarów. Można to wyrazić mniej więcej tak: „Naprawdę tego chcę i wierzę, że to osiągnę”. W ten sposób pragnienie i wiara przeradzają się w wolę działania.

Dlaczego nie zawsze pomaga pozytywne myślenie?

Paź - 29 2015 | no comments | By

Pozytywne myślenie jest nieskuteczne, gdy posługujemy się nim do zaprzeczania prawdziwym uczuciom i pragnieniom. Człowiek, który zawsze stara się działać w ten sposób, jest skłonny do wypierania emocji negatywnych. Nie chce sprawiać przykrości innym ani mieć złego samopoczucia. Dlatego skupia się na dobrych stronach życia, nie odczuwając bólu z powodu braku tego, czego naprawdę chce, oraz rozczaro­wania, że tego nie otrzymuje. Wierzy w pozytywne myślenie, pozytywne uczucia, uczci­wość, dobroć, życzliwość, wielkoduszność, oświecenie, anioły, karmą, przeznaczenie, boską wolę lub łaskę. Choć myślenie tego typu może człowieka uszczęśliwiać, to nie daje pełni mocy tworzenia, przyciągania i zdobywania tego, czego pragniemy. Stopniowo tracimy wówczas wewnętrzną zdolność kiero­wania własnym życiem. Ludzie, którzy nie potrafią z pasją od­czuwać, czego chcą, skupiają się na pozytywnym nastawieniu i radości z tego, co przynosi każdy dzień. Podtrzymują ich przede wszystkim przekonania, że trzeba iść z prądem życia, godzić się i przebaczać, zdawać się na wolę boską, odrzucać swoje pragnienia, służyć innym, rezygnować z własnego „ja”, wyrastać ponad negatywne emocje. Uważają, że lęk jest po prostu złudze­niem, tak jak cierpienie, i w nieskończoność oczekują cudu. Skupiają się raczej na tym, aby wszystko przyjmować z zadowo­leniem oraz chcieć tego, co się ma, i za mało pragną czegoś więcej. Skupiając się za bardzo na zaspokojeniu wewnętrznym, możemy hamować sukces zewnętrzny. Doświadczając uczuć negatywnych, niektórzy czują się win­ni lub zawstydzeni. Choć takie stany ducha są niezaprzeczalnie ważne, nie można całkiem wyrzekać się uczuć negatywnych, które pozwalają nam uświadomić sobie własne dążenia. Aby osiągnąć sukces osobisty, potrzebujemy zarówno we­wnętrznej duchowości, jak i zewnętrznego sukcesu. Musimy dbać o to, żeby pozytywne myślenie nie przeszkadzało nam w odczuwaniu negatywnych emocji i silnych pragnień. W tym sensie nie wystarczy samo praktykowanie myślenia tego typu, lecz potrzebne jest również nastawienie pełne przyzwolenia wo­bec negatywnych emocji i pragnień.

Kiedy sprawy nie idą po naszej myśli

Paź - 29 2015 | no comments | By

Jeśli zwracasz się do Boga każdego dnia, to cała twoja wędrówka staje się dużo łatwiejsza. Są ludzie, którzy dużo się modlą, lecz mimo to w świecie zewnętrznym nie dostają tego, czego pragną. Składanie wszyst­kiego w ręce Boga też nie jest skuteczne. Aby odnieść sukces, musimy pamiętać o jednym i o drugim — czuć się odpowiedzial­nym i prosić o pomoc. Kiedy za bardzo zdajemy się na Boga, przestajemy odczuwać wewnętrzne pragnienia i życzenia. Kiedy sprawy nie idą po naszej myśli, nie czujemy się rozczarowani, smutni lub zaniepokojeni, ale po prostu ufamy i wierzymy Bogu. Aby przyciągać i stwarzać to, czego chcemy, musimy być zdolni do doświadczania i pozbywania się emocji negatywnych, które pojawiają się w sposób naturalny, gdy nie dostajemy cze­goś, na czym naprawdę nam zależy. Odczuwanie negatywizmu i jego wyzwalanie ma zasadnicze znaczenie dla zachowania kontaktu ze swoimi dążeniami. Gdy wszystkie zbiorniki miłości są napełnione, pragniemy tego, cze­go chce dla nas Bóg. Aby poznać Jego wolę względem nas, musimy otworzyć serce, a potem po prostu zapytać siebie, czego chcemy. Działając zgodnie z prawdziwymi pragnieniami, które się wówczas ujawniają, zyskujemy siłę do tworzenia tego, czego chcemy, prawie bez wysiłku. Gdy wszystkie zbiorniki miłości są napełnione, pragniemy tego, czego chce dla nas Bóg. Bóg pomaga tym, którzy pomagają sobie i proszą o wsparcie. Musisz to zrobić, a wtedy Bóg ześle ci swojego anioła lub boską energię. Praktykując regularnie medytację, zaczniesz odczuwać przepływ sił witalnych jako mrowienie w czubkach palców. Stopniowo doświadczysz go w całym ciele. Bóg pomaga tym, którzy pomagają sobie i proszą o wsparcie. Zawsze, gdy potrzebujesz wzmocnienia, możesz po prostu unieść ręce, aby otrzymać większe wsparcie. Boska energia zapewni ci żywotność, jasność umysłu i siłę do nawiązania kontaktu z wewnętrzną mocą twórczą. Składając wszystko w rę­ce Boga, nie czujesz siebie i dlatego energia przestaje napływać. Jest ona zawsze dostępna, trzeba tylko jej zaczerpnąć.

Zaniechanie walki

Paź - 29 2015 | no comments | By

Nie wiedząc, że można powierzyć się sile wyższej, musieli­byśmy — chcąc doświadczyć dostępnych nam ogromnych mo­żliwości twórczych — skazywać się na nieustanne zmagania i wysiłek do granic wytrzymałości. Bardzo wielu znanych na całym świecie pisarzy, poetów, wynalazców, naukowców, leka­rzy i przywódców politycznych żyło niezwykle wyczerpująco, co w końcu doprowadziło ich do upokorzenia, poddania się i rezygnacji. Posiadając cenną wiedzę na temat osobistego sukce­su, możesz mieć takie same osiągnięcia, nie narażając się na nędzę i zmagania z losem. Rozumiejąc, że napełnione zbiorniki miłości łączą z prawdzi­wą osobowością, potrzebujesz jedynie kontaktu z tym, czego chcesz, a wtedy w niemal magiczny sposób zaczną się spełniać twoje pragnienia. Dążąc do sukcesu dawnym sposobem, musie­libyśmy dojść do granic możliwości i poprosić Boga o pomoc dopiero, gdy nie moglibyśmy już zrobić nic więcej. Jeśli modlisz się do Boga każdego dnia i nie przestajesz kierować swoim działaniem, to wcale nie musisz tak bardzo się wysilać. Zwrócenie się do Boga oznacza świadomość, że nie trzeba wszystkiego robić samemu i wychodzić z samochodu, żeby go popchnąć. Wystarczy wiedzieć, jak go prowadzić. Nadal powinniśmy się starać, ale jest to znacznie łatwiejsze, gdy wiemy i ufamy, że wspiera nas dodatkowa siła.

Pew­ność i zamiar

Paź - 29 2015 | no comments | By

Kiedy prowadzisz samochód, nie musisz wysiadać i popychać go. Odczuwając łączność z pierwiastkiem duchowym, łatwiej uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy sami i że otrzymujemy pomoc. Kiedy prosimy, aby coś się stało, przypominamy sobie, ile rzeczy zdarzyło się już na naszą prośbę. Kiedy za bardzo zajmuje nas zmaganie się z życiem, zapominamy, jak wiele zostało zrobione za nas. Układając swój dzień i uświadamiając sobie, że świat odpowiada na nasze pragnienia, nie tylko osiąga­my większe sukcesy, ale również nie musimy tak bardzo się starać. Być może wystarczą zaledwie trzy miesiące, abyśmy uzyskali to, o co zabiegaliśmy przez trzy lata. A potem już tylko trzy tygodnie zamiast trzech miesięcy. Przekonanie, że potrafimy czegoś dokonać, polega na wierze w osiągnięcie zamierzonego skutku. Pianista nie rozmyśla nad poruszaniem palcami, one poruszają się same. Kiedy nauczysz się pisać na klawiaturze, możesz wcale nie myśleć przy pisaniu. Palce automatycznie uderzają w klawisze, odtwarzając to, co chciałbyś powiedzieć. Wykonując jakąkolwiek czynność, tak naprawdę mówimy umysłowi, ciału lub sercu, co mają zrobić. Czynność zostaje wykonana lub nie. Jest to możliwe dzięki łączności z naszym prawdziwym „ja” i dzięki świadomości, czego naprawdę chce­my. Działanie pomaga nam o tyle, że daje nam pewność. Pew­ność i zamiar składają się na sukces.

Ciężar odpowiedzialności

Paź - 29 2015 | no comments | By

Zaledwie piętnaście minut przypomnienia, że nie wszystko trzeba zrobić samemu, umożliwia wyznaczenie właściwych celów na dany dzień. Jeśli nie poświęcamy codziennie trochę czasu na medytację, to zbyt łatwo przypisujemy sobie kontrolę nad wszystkim. Dzięki regularnej praktyce można nauczyć się zrzucać z siebie ciężar odpowiedzialności. Aby przekonać się o tym od razu, przerwij na chwilę czytanie i wykonaj mały eksperyment. Przez pół mi­nuty poruszaj bardzo szybko palcami w jedną i w drugą stronę. Powtórz ćwiczenie, ale tym razem zdając sobie sprawę, że tak naprawdę sam nic nie robisz. Można powiedzieć, że podobnie prowadzi się samochód. Po prostu przekazujesz palcom, co mają zrobić, a twoje ciało wykonuje polecenie, gdy ty nie masz poję­cia, jak to się robi. Warto uświadomić sobie, że jest się dowódcą. To ja wydaję rozkazy. To ja prowadzę samochód, choć nie obracam silnika. Będąc kierowcą, nie muszę wychodzić z samochodu i popychać go. On sam wszystko robi za mnie. Wystarczy tylko przekręcić kluczyk i kierować.

Siła rezygnacji

Paź - 29 2015 | no comments | By

Zawsze, gdy dochodzimy do granic swoich możliwości, od­czuwamy ograniczenia, które wyrażają się przez emocje nega­tywne. Granica oznacza, że coś nie budzi we mnie już żadnych uczuć pozytywnych. Kiedy dochodzimy do granic możliwości, a potem dajemy za wygraną, powracamy do Boga, duchowości lub do tajemniczego źródła niezwykłych pomysłów. Od ciebie zależy, jak nazwiesz tę silę wyższą. Jeśli jesteś religijny lub wierzący, to będziesz doświadczał działania Boga. Jeśli jesteś ateistą albo agnostykiem, to być może wystarczy ci wyższa, intuicyjna inteligencja. Niezależnie od światopoglądu, kiedy się poddasz, uczyni­wszy wszystko, co tylko mogłeś, dostaniesz to, czego pragniesz. Zwykle nie wystarczy tylko poczuć odrobinę chęci, a potem się poddać. Musimy naprawdę czegoś chcieć i nie tracić pewności. Kiedy wierzymy, że po prostu mamy szczęście albo że pomagają nam boscy aniołowie, sukces staje się łatwiejszy. Od kiedy nauczyłem się prosić o pomoc i otrzymywać ją od wyższej instancji, osiągnąłem w życiu większą skuteczność przy znacz­nie mniejszym stresie. Wiem, że otrzymuję wiele pomocy we wszystkim, o co proszę. Pamiętając, że nie wszystko musimy robić sami, możemy się znacznie bardziej odprężyć. Między innymi na tym polega war­tość regularnej medytacji. Zaledwie piętnaście minut przypom­nienia, że nie wszystko trzeba zrobić samemu, umożliwia wy­znaczenie właściwych celów na dany dzień. Nie wydaje się nam już, że wszystko zależy od nas, bo pamiętamy o otrzymywanej pomocy.

1 2 3 4 5 6 31